Lily Evans to piętnastoletnia dziewczyna z wielkim poczuciem humoru. Swoje życie opowiada w dość inny sposób, aniżeli naprawdę jest. Mimo, iż nie darzy ani Pottera, ani Huncwotów dość wielką sympatią, razem przeżywają przygody. I te śmieszne, i te straszne, choćby i nawet te smutne. Lily dowie się podczas piątego roku w Hogwarcie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a nie na zawołanie ręki. Spotka swoją najlepszą przyjaciółkę i wreszcie odkryje, co tak naprawdę czuję do Rogacza...
Notki będą ujawniane raz w tygodniu, może co dwa tygodnie, ale o tym będę was informować. To już mój trzeci blog na blog4u.pl, a sądzę, że jak na razie najlepszy i będę go dopracowywać. Wtedy wy, Czytelnicy, będziecie czytać go z chęcią i z przyjemnością.
Alexz Schulz to niespokojna dusza. Siedemnastoltka stąpająca po chmurach. Uwielbia marzyć. Gra na gitarze, śpiewa, pisze opowiadania, piosenki i wiersze. Nienawidzi wszystkich. Jednak z czasem się to zmieni. Jest Ślizgonką, jednak z czasem się to również zmieni. Ma cięty język - zachowuje się jak chłopak, dlatego mówią na nią chłopczyca. Jej to nie przeszkadza. Zaprzyjaźnia się z Huncowtami i sama staje się członkinią Huncowtów i animagiem - wężem, o pseudonimie Nagini...
&^^&
Jaki miałam cudowny sen!! Jak babcię kocham! To było lepsze od dostania "Wybitnego"!
Zostałam mianowana na Królową Świata. Wreszcie mnie docenili. Taka była wola boża. Znów przeniosę się na hasło: "AVE BÓG!!" - przynajmniej mnie docenił. WRESZCIE. Kiedy już wkładano mi koronę, pojawił sie Potter, a obok niego szedł Black z siekierą w ręku. Oddał mi ją z uśmiechem i rzekł: "Z rób z tego użytek" i odszedł. Spojrzałam na Pottera. Miał na rękach kajdanki. Wiedziałam już, co mam zrobić... Poprawiłam koronę (królowa dba o szczegóły), wzięłam rozmach siekierą, wycelowałam w upragniony cel i... Zabiłam go!!! ZABIŁAM POTTERA!! Błogosławieństwo! Allach!! I inne wołania w stronę nieba, szatana i innych bożków.
Niestety, to był tylko przeklęty sen. Obudziłam się w swoim łóżku, bo już myślałam, że z tej nagłej euforii podczas snu, spadnę z łóżka. Czasem nawet dobrze, że marzenia się nie spełniają...
Vanessy i Cassidy nie było już w pokoju. Za to zostawiły jakąś pogniecioną karteczkę. Była trochę żółta, ale ja nie zważam na TAKIE szczegóły. Gdy jej dotknęłam, poczułam, że jest mokra. No nie! Na takie COŚ to zwracam jak największą uwagę!!
- Brr!! - obrzydziło mnie całe to zajście, ale musiałam się dowiedzieć, gdzie poszły te dwie niewyżyte przybłędy (czyt. - moje przyjaciółki). Rozejrzałam się po pokoju, w celu znalezienia jakiegokolwiek przedmiotu, którym można był dotknąć kartkę. Znalazłam... Prostownicę Cassidy. Leżała pod stoliczkiem nocnym (czasem lubię wyrażać się zdrobniale). Spostrzegawcza jestem, nie ma co! Wzięłam do ręki, ten cud mechaniczny. Suche... AVE BÓG!
- Spokojnie karteczko! Dobra karteczka, miła karteczka... - coś zaczyna mi się kiełbasić w tej głowie. TO nienormalne, mówić do kartki...
- Jest! - oznajmiłam najbliższemu otoczeniu, że zdobyłam kartkę, którą trzymała prostownica. Odwróciłam ją, na tą stronę, gdzie dziewczyny coś naskrobały. Skąd ja to wiedziałam? Bo Vanessy pismo jest takie duże i mocno przyciska do papieru pióro, że nawet wtedy, kiedy kartka jest odwrócona, można przeczytać urywek części. Na kartce pisało tak: Witaj ty mały downie! Poszłyśmy do Wielkiej Sali na śniadanie. Ciebie nie budziłyśmy, bo tak słodko spałaś, ze nie miałyśmy do tego sumienia...Ta jasne... I co jeszcze? One w ogóle nie mają sumienia!Spotkamy się może na WS, jeśli zechcesz się pojawić na tym śniadaniu. Jeśli się nie zjawisz, to spotkajmy się o 10 na błoniach. Dlaczego tak późno? Tego niestety nie możemy wyjawić...
Vanessa i Cassidy
Jeszcze kilka razy przeczytałam ten list, a następnie wrzuciłam go do kosza. Tak, marnuję drzewo, ale mam je gdzieś...
Postanowiłam, że nie pójdę na śniadanie. Była godzina 8.30, więc półtorej godziny czasu wystarczy z pewnością na to, aby się wykąpać, umyć i przebrać. - taki nikczemny plan pojawił się w mojej głowie.
Do dzieło! - krzyknęłam i wzięłam się do działania.
Kiedy zrobiłam już wszystkie czynności, spojrzałam znów na zegarek. Miałam czas. Godzinę nawet. Postanowiłam, że pójdę do biblioteki. Sama nie wiem, czemu nachodzą mnie takie dziwne pomysły. Wzruszyłam ramionami i wyszłam z pokoju, oczywiście zamykając go na klucz. Jestem odpowiedzialna, więc nie chcę, żeby ktoś, lub COŚ (tu mówię, a raczej piszę o Potterze) nie weszło do nas i czegoś nie ukradło. Bałam się tylko tego, że mogę się natknąć na Pottera. Jednak obiecałam sobie: jeśli go zobaczę, to go zignoruję. W duchu jednak miałam nadzieję, że ten sen był jednak prawdą...
&^^&
Dziękuję za uwagę.
Fajny blog i opowiadanko poczytalam sobie je:) Podoba mi sie:D Wpadnij do mnie:D Dodam cie do ulubionych. Pozdroffka
katja_kakashi 5/04/2007 23:24:25
| brak www IP: 81.210.93.2
Super blog, jesteś w moich ulubionych!
Magda 5/04/2007 15:30:29
| brak www IP: 84.10.203.170
Kobito! (do Valentine) Ty ciągle nie możesz przestać mówić o tym opowiadaniu z polaka! Idziemy dziecino do psychiatryka. Już!!
Autorka 5/04/2007 13:30:33
| brak www IP: 83.8.219.143
Z czymś mi się kojarzy zostanie królową (wypracowanie z polaka). Mam nadzieję, że Lilka jednak nie zabiła Pottera:) i jestem tego pewna:) Allach Potter:)
Valentine Grey 5/04/2007 09:26:08
| brak www IP: 87.207.163.113